Jubileusz.
Jak juz wpsomnialem powyzej razem z Martynka, moja zona, jestesmy juz dwadziescia lat po slubie. Udalo nam sie wychowac dwóch synów i córke, która nie dawno wyszla za maz i sie wyprowadzila do innego miasta. Takze dopiero od niedawna zostalismy w naszym malym domku zupelnie sami. Rodzice na emeryturze. Tak okres cialego martwienia sie o dzieci juz sie skonczyl. Teraz przyszedl czas dla nas. Przed dwoma miesiacami mielismy rocznice slubu. Ja jak to wlasciwie kazdy mezczyzna nie mialem zielonego pojecia co kupic mojej zonie. Wiec tradycjonalnie kupilem jakis drobiazg ulatwiajacy zycie codzienne kazdej pani domu. Teraz,az mi wstyd, ze nie zdobylem sie na lepszy pomysl. W koncu to taka wazna rocznica. Moja malzonka natomiast wykupila dla nas wycieczke do Ameryki. To naprawde prezent, na który malo kto by wpadl. Ameryka w ciagu miesiaca miala stac dla nas otworem. Ale nie byla to zwykla wycieczka krajoznawcza.Mieslmy zapewnione mnóstwo atrakcji, które sa typowe dla Ameryki. To bylo doswiadczenie zycia.